Artykuł dla Vice Polska

Polscy studenci z UK pokazują, w jakich warunkach mieszkają

Pięć metrów kwadratowych nagle wydaje się sporą przestrzenią

Po maturze wywiało mnie do Anglii. Wymieniłam w życiu wszystko: kod pocztowy, znajomych, język, którym posługuję się na co dzień. I wielkość swojego pokoju – dziś mieszkam na pięciu metrach kwadratowych. Trochę tu ciemno, ale nawet przytulnie, plus wszystko jest pod ręką.

Polaków, którzy tak jak ja wyjechali na studia jest w Wielkiej Brytanii jest kilka tysięcy. Część z nich pracuje po nocach, inni dostają kasę od rodziców. Mieliśmy to samo marzenie, a różni nas to, że jedni siedzą w pięciu metrach, drudzy w piętnastu. Wynajęcie całego mieszkania na studenckim budżecie nie wchodzi w grę.

Poprosiłam innych studentów, którzy tu studiują i pracują, żeby pokazali mi, jak mieszkają, opowiedzieli mi o swojej przeprowadzce i tym, jak żyje im się na studiach za granicą.

Biurko Michała. Kolejność zdjęć nie odzwierciedla kolejności wypowiedzi

„Na pewno jestem o wiele bardziej zmęczona”

Agata, 20 lat, studiuje animację, pracuje jako kelnerka i barista

Dlaczego wybrałaś studia w UK, a nie w Polsce?
Agata: Chciałam iść na studia artystyczne związane z nowymi mediami. ASP w Polsce mają warsztatowo bardzo dobry poziom, nie zrozum mnie źle, ale kierunki związane z 3D czy z grafiką komputerową? Z tym jesteśmy trochę w tyle.

Jak poradziłaś sobie z finansowaniem czesnego i pierwszymi kosztami?
Na czesne wzięłam kredyt studencki. Jedynym problemem jest załatwianie dokumentów i pilnowanie dat na początku. Moja rodzina odłożyła na moje studia jak byłam młodsza. To starczyło na pokrycie kosztów przeprowadzki, mieszkanie i start, dopóki nie znalazłam pracy.

Co przywiozłaś ze sobą z Polski?
Ubrania, typowo niezbędne rzeczy, pościel (wychodziło taniej), ręczniki, drobne narzędzia, angielskie wtyczki, leki, komputer, ładowarki. Oczywiście prócz tego zabrałam też rzeczy potrzebne na studia – kredki, bloki, szkicowniki. O, i herbata!

Jak radzisz sobie z łączeniem pracy z obowiązkami na uczelni?
Myślę, że gdybym mieszkała w innej części Anglii byłoby troszkę łatwiej. Surrey jest bardzo drogie. Mój kierunek jest dość wymagający. Zajęcia odbywają się prawie codziennie, a weekendy spędzam w pracy… Są takie tygodnie kiedy nie mam w ogóle dnia wolnego, a jeśli taki mam to biorę dodatkową zmianę w pracy, albo go przesypiam…

Kiedy ostatni raz prosiłaś rodziców o kasę?
Niedawno musiałam kupić nowe okulary do czytania i spytałam mamę czy się dorzuci.

Jaką część dochodów przeznaczasz miesięcznie na mieszkanie?
Praktycznie całą moją wypłatę… Ale to jest kwestia tego, że region, w którym mieszkam jest niezbyt przyjazny studentowi.

Czy uważasz, że koszty życia w twoim mieście są wysokie?
Tak. Szczególnie mieszkania. Wynajęcie czegoś w granicach 400 funtów miesięcznie jest praktycznie niemożliwe. Ceny w sklepach i restauracjach też są wysokie.

Co studia w UK zmieniły w twoim życiu?
Na pewno jestem o wiele bardziej zmęczona. Nauczyłam się, że mogę jeść tylko spaghetti przez tydzień i się nim nie znudzić. Wiem co mnie inspiruje, w jaki sposób lubię się uczyć i jak ważny jest balans jeśli chodzi o naukę, pracę i odpoczynek.

Pokój Agaty

„Wszystkie koszty były pokrywane przez moich rodziców”

Lena, 19 lat, studiuje prawo i stosunki międzynarodowe

Jak poradziłaś sobie z finansowaniem czesnego i pierwszymi kosztami?
Musiałam kupić wiele rzeczy, których nie mogłam ze sobą zabrać z domu. Dodatkowo w pierwszym miesiącu musiałam kupić książki, bilet roczny na autobus czy karnet na siłownie. Wszystkie koszty były pokrywane przez moich rodziców.

Co przywiozłaś ze sobą z Polski?
Walizkę pełną ubrań, poza tym większość rzeczy kupiłam na miejscu.

Jak radzisz sobie z łączeniem pracy z obowiązkami na uczelni?
Na razie nie mam potrzeby pracowania. Skupiam się wyłącznie na nauce. Nie planowałam początkowo zarabiać.

Kiedy ostatni raz prosiłaś rodziców o kasę?
Pieniądze na utrzymanie od rozpoczęcia studiów dostaję od rodziców. Na co dzień wydaję je na produkty spożywcze, ewentualne jedzenie poza domem, czy własne przyjemności.

Jaką część dochodów przeznaczasz miesięcznie na mieszkanie?
Około jedną trzecią tego, co dostaje od rodziców.

Czy uważasz, że koszty życia w Twoim mieście są wysokie?
Tak. Chociaż Guildford jest poza Londynem to koszty życia, mieszkania są bardzo podobne do tych w stolicy UK.

Łazienka Agaty

„Może to zabrzmieć śmiesznie, ale to niezwykle ważne, by być w kontakcie z bliskimi”

Tomek, 20 lat, studiuje informatykę i pracuje w magazynie

Dlaczego wybrałeś studia w UK, a nie w Polsce?
Chciałem studiować informatykę – przedmiot, który w Polsce traktowany jest według mnie trochę po macoszemu. Sama matma i fizyka, mnóstwo teorii, nieaktualizowany materiał. Chociażby na mojej uczelni każdy student IT na start dostaje laptop, a razem z resztą studentów z mojego kierunku za miesiąc lecimy do Chin.

Jak poradziłeś sobie z finansowaniem czesnego i pierwszymi kosztami?
Tak samo jak prawie każdy inny student tutaj – biorąc pożyczkę z rządowego Student Finance. Co do pierwszych kosztów, miałem to szczęście że przyjaciel zaoferował mi pracę w Holandii na lato, co pomogło mi uzbierać trochę grosza.

Co przywiozłeś ze sobą z Polski?
Oprócz standardowych pierdół? Zdjęcia. Wywołałem równo 200 zdjęć obrazujących moje wcześniejsze życie w Polsce. Wiszą u mnie w pokoju na ścianie jako pamiątka tego co zostawiłem za sobą i do czego kiedyś, miejmy nadzieję, będę miał szansę wrócić.

Jaka jest najważniejsza rzecz, którą zdobyłeś już na miejscu?
Bilet do Polski. Może to zabrzmieć śmiesznie, ale to niezwykle ważne, by być w kontakcie z bliskimi.

Jak radzisz sobie z łączeniem pracy z obowiązkami na uczelni?
Napisałbym, że ciężko w porównaniu do brytyjskich studentów. Ale jednocześnie dość prosto w porównaniu do tego z czym mierzą się studenci w Polsce. Przy tutejszych zarobkach jest też śmiesznie prosto się utrzymać – zakładając oczywiście, że żyjesz oszczędnie.

Kiedy ostatni raz prosiłeś rodziców o kasę?
W listopadzie, kiedy to na uczelni zrobiło się gorąco z egzaminami i deadline’ami. Rodzice bardzo mnie wspierają i w trudniejszych momentach utrzymują z własnych pieniędzy, żebym mógł sobie odpuścić nocne zmiany w magazynie i skupić się w całości na studiach. Staram się jednak unikać takich sytuacji – wstyd mi przyjmować od nich pieniądze wiedząc, że tu w magazynie w jeden dzień zarabiam tyle ile moja matka w tydzień…

Jaką część dochodów przeznaczasz miesięcznie na mieszkanie?
Zależy od tego ile dni w tygodniu zdecyduję się pracować. Staram się pracować tylko tyle ile potrzebuję, tym samym maksymalizując dostępny czas na naukę.

Czy uważasz, że koszty życia w twoim mieście są zbyt wysokie?
Nie, zakładając, że szukasz pokoju z rozwagą i z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym. Ceny jedzenia czy ubrań są tu często tańsze niż w Polsce.

Czy kiedykolwiek żałowałeś swojej decyzji?
Pierwsze kilka miesięcy. Nie miałem tu przyjaciół, rodziny, z językiem było średnio. Mój kontakt z ludźmi zredukował się do Messengera i Skype’a. Przez głowę przewija się myśl, że przez 4 lata ludzie o tobie zapomną, a ty sam spędzisz je całkowicie w izolacji. Jeśli kiedykolwiek byłem bliski depresji, to chyba właśnie w tym momencie.

„Moje zarobki to zaledwie kropla w morzu potrzeb”

Aleksandra, 20 lat, studiuje zarządzanie w biznesie

Co przywiozłaś ze sobą z Polski?
Przede wszystkim miałam spakowane pudło z rzeczami kuchennymi, wszystkie tam garnki, patelnie, moja mama zrobiła mi wyprawkę.

Jak radzisz sobie z łączeniem pracy z obowiązkami na uczelni?
Cóż… już sobie nie radzę… Musiałam zrezygnować z pracy jako barista ze względu na niefortunny plan zajęć i trudność modułów, na które uczęszczam w tym semestrze.

Kiedy ostatni raz prosiłaś rodziców o kasę?
Rodzice wciąż wspierają mnie finansowo. Nie twierdzę, że samodzielnie utrzymanie jest absolutnie niemożliwe.

Czy kiedykolwiek żałowałaś swojej decyzji?
Są takie momenty, zawsze wiążą się z kosztami. Kiedy tylko pomyślę o tym ile rodzice już we mnie zainwestowali i ile jeszcze do tej sumy dorzucą to mam gęsią skórkę. Moje zarobki to zaledwie kropla w morzu potrzeb.

„Dzielę pokój, co jest o wiele tańsze niż mieszkanie samemu”

Marta, 21 lat, studiuje marketing, pracuje jako pomoc kuchenna

Jak poradziłaś sobie z finansowaniem czesnego i pierwszymi kosztami?
Zaaplikowałam o dostępny kredyt studencki, a pierwsze koszty pomogli mi sfinansować rodzice, którzy ciągle mnie wspierają pod względem pieniężnym. Miałam również trochę oszczędności.

Co przywiozłaś ze sobą z Polski?
Wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy jak pościel, ubrania, na początku też trochę kosmetyków. Miałam o tyle łatwiej, że mój przyjaciel jechał samochodem, więc nie musiałam tego wszystkiego brać samolotem.

Jak radzisz sobie z łączeniem pracy z obowiązkami na uczelni?
Pracuję dopiero od drugiego semestru, czyli niecały miesiąc. Mój tygodniowy wymiar pracy to około 20 godzin. Na początku musiałam się przyzwyczaić do trochę innego planowania swojego czasu. Przez pracę mam mniej czasu na imprezy, czy wyjścia ze znajomymi, ale nie jest tak, że nie mam go wcale.

Kiedy ostatni raz prosiłaś rodziców o kasę?
Kilka miesięcy temu. Dzięki temu, że zaczęłam pracować mam jeszcze trochę pieniędzy na koncie. Dofinansowanie od rodziców wydałam głównie na jedzenie, dzień w Londynie i kilka wyjść.

Jaką część dochodów przeznaczasz miesięcznie na mieszkanie?
Za mieszkanie jak na razie jeszcze płacą moi rodzice. Dopiero zaczęłam pracować, więc zbieram na przyszły rok, żeby pokryć koszty mieszkania, które będą o wiele wyższe.

Czy uważasz, że koszty życia w twoim mieście są wysokie?
Tak. Szczególnie jeśli chodzi o mieszanie na przyszły rok. Teraz tego nie odczuwam, bo dzielę pokój, co jest o wiele tańsze niż mieszkanie samemu.

Co studia w UK zmieniły w Twoim życiu?
Nie chcę wyolbrzymiać i brzmieć groteskowo… ale myślę, że w pewnym sensie wszystko. Na pewno moją przyszłość, która będzie wyglądała zupełnie inaczej, niż po studiach w Polsce. Po wyjeździe do Anglii mogłam przekonać się jak to jest polega wyłącznie na sobie.

„Od dziecka, marzyłem o studiowaniu w Wielkiej Brytanii”

Michał, 19 lat, studiuje anglistykę i psychologię

Dlaczego wybrałeś studia w UK, a nie w Polsce?
Można powiedzieć, że od dziecka, marzyłem o studiowaniu w Wielkiej Brytanii.

Jak poradziłeś sobie z finansowaniem czesnego i pierwszymi kosztami?
Mogę przyznać, że nic nie sprawiło mi szczególnych problemów jeśli chodzi o koszty, ze wszystkim dobrze sobie poradziłem. Finansowo otrzymałem wsparcie rodziców

Co przywiozłeś ze sobą z Polski?
Połowę swojego pokoju. W sumie, mój aktualny pokój bardzo przypomina mój pokój w Polsce, jest tylko nieco mniejszy.

Jak radzisz sobie z łączeniem pracy z obowiązkami na uczelni?
Pracę dopiero zaczynam, więc niedługo się okaże…

Kiedy ostatni raz prosiłeś rodziców o kasę?
Zazwyczaj nie proszę rodziców o pieniądze. Są jednak takie przypadki, że fundusze magicznie materializują się na moim koncie!

Jaką część dochodów przeznaczasz miesięcznie na mieszkanie?
Miesięcznie? Nie wiem jak to przeliczyć na miesiąc. W sumie koszty mieszkania płacą moi rodzice…

Czy uważasz, że koszty życia w twoim mieście są wysokie?
Tak, ale jest to całkowicie zrozumiałe według mnie. Mieszkamy blisko Londynu, jest to małe miasteczko, pełno studentów.

Michał w swoim pokoju

„Bałam się, że studia w Polsce nie dadzą mi zbyt dużych perspektyw”

Ewa, 19 lat, studiuje prawo

Dlaczego wybrałaś studia w UK, a nie w Polsce?
Od początku liceum wiedziałam, że po zdaniu matury nie chce kontynuować nauki w Polsce. Chciałam całkowicie zmienić swoje środowisko. Bałam się, że studia w Polsce nie dadzą mi zbyt dużych perspektyw.

Co przywiozłaś ze sobą z Polski?
Tak naprawdę miałam ze sobą tylko walizkę ważącą 25kg i musiałam w nią spakować cały swój dobytek. Zabrałam głównie ubrania, komputer, telefon.

Jaka jest najważniejsza rzecz, którą znalazłaś już na miejscu?
Pewnie rzeczy bez których nie mogłabym funkcjonować, czyli książki.

Kiedy ostatni raz prosiłaś rodziców o kasę?
Na początku każdego miesiąca otrzymuje od rodziców zastrzyk gotówki, który przeznaczam na czynsz, jedzenie i drobne przyjemności.

Jaką część dochodów przeznaczasz miesięcznie na mieszkanie?
Niestety akademiki nie należą do najtańszych, ja mam ten luksus, że mam pokój z łazienką, więc płacę tygodniowo 130 funtów. Mam już w to wliczone wszystkie rachunki, internet.

Pokój Ewy