pięć dni w amsterdamie

Pod koniec wakacji 2019 pojechałam na kilka dni do Amsterdamu. Zdecydowałam się na dwa różne środki transportu – do Amsterdamu pojechałam pociągiem przez Francję, a z Amsterdamu już leciałam samolotem (co nie obyło się bez małej przygody niestety, ale o tym później). Amsterdam jest pięknym wielokulturowym miastem, które na prawdę warto zobaczyć. Z perspektywy czasu jestem w stanie powiedzieć, że niestety nie zobaczyłam wszystkiego co sobie sama zaplanowałam ze względu na to, że zdecydowałam się tam pojechać z kimś, kto miał bardzo dużo problemów z tym gdzie chciałam pójść, ale już mam plany na ponowną wycieczkę do tego miasta.

Podróż pociągiem do Amsterdamu nie zajmuje zbyt długo. Z samego rana byłam na stacji internacjonalnej w Londynie i stamtąd po sprawnej odprawie udałam się do swojego przedziału. W Amsterdamie byłabym dość szybko, gdyby nie problemy z pociągiem po drodze, które spowolniły całą podróż. Około godziny 17 już jednak byłam na miejscu i szybko dzięki mapie online znalazłam hotel, który był 5 minut od centrum Amsterdamu piechotką. Warto jest zapłacić trochę więcej za hotel, aby później nie musieć nic płacić za przejazdy, bo bez problemu można wszędzie dojść, dzięki czemu zobaczyłam bardzo wiele interesujących miejsc.

Ilość muzeów i zabytków usatysfakcjonowałaby chyba każdego! Od muzeów historycznych, bo galerie sztuki nowoczesnej, gdzie można zobaczyć autentyczne dzieła Banksy i pięknych ogrodów i parków, po których mogłam spacerować godzinami do typowo turystycznych atrakcji jak muzeum marihuany, muzeum dziwnych rzeczy i tak dalej. Bardzo chciałam udać się na wycieczkę turystyczną szlakiem czerwonych latarni, jednak osoba, z którą w Amsterdamie byłam kategorycznie zabroniła mi na taką wycieczkę pójść (to on trzymał klucze od hotelu tego dnia…) ale nic straconego, na pewno jeszcze tam wrócę na taką wycieczkę.

Miasto otoczone rzekami jest idealnym miejscem na wieczorne spacery i cudowny relaks! Jest wypełnione przemiłymi ludźmi, pięknymi widokami i pysznym jedzeniem! Pomimo mojego krótkiego pobytu mogę powiedzieć, że warto tam wpaść chociaż na weekend.

A teraz czas na krótką historię o tym jak spóźniłam się na samolot. W Amsterdamie byłam ze swoim byłym chłopakiem, który sam chciał zaplanować dojazd i odlot z Amsterdamu. Samolot odlatywał o godzinie 16 i ja poprosiłam go, abyśmy wyszli z hotelu o 12 w celu wcześniejszego dotarcia na lotnisko. Po drodze jednak ten chciał zobaczyć muzeum nauki dla dzieci, do którego nie dotarliśmy w trakcie naszego pobytu. Zgodziłam się pytając czy jest pewny, że dotrzemy na nasz lot, stwierdził, że nie będzie problemu. Na lotnisko dotarliśmy około godziny 14 i wtedy wszystko poszło nie tak. Najpierw wdał się w dyskusję z osobą, która też była na diecie roślinnej, potem poszliśmy do McDonald’s bo ten bardzo chciał frytki i już nie mógł wytrzymać z głodu (za frytki jak i za cały pobyt w Amsterdamie zapłaciłam ja i nigdy nie zwrócił mi połowy kosztów co tak bardzo obiecywał), później miała być szybka toaleta i nagle już była 16. Idąc do bramki wiedziałam, że już będzie zamknięta. Nie zostaliśmy wpuszczeni na pokład samolotu. Mój były stwierdził, że nie ma problemu, bo ja przecież mogę nam kupić bilety na wylot drugiego dnia. Jedyne czego z całego wyjazdu żałuję to to, że nie wzięłam swoich rzeczy i nie zostawiłam go na tym lotnisku kupując sobie biletów do Polski, aby polecieć do babci.

Więcej postów o Amsterdamie będzie na pewno!