Jak szykowałam się na studia w Anglii

Studia w Anglii rozpoczęłam w 2016 roku i był to jeden z największych skoków w nieznane, które kiedykolwiek zrobiłam. O życiu w Anglii nie wiedziałam zbytnio nic, prócz tego, co widziałam na filmach i serialach. Czy mnie to przerażało – trochę, ale uwierzcie mi – nie ma się czego bać. Aktualnie jestem tu już od czterech lat, do Polski może kiedyś wrócę, ale najpierw chcę tutaj osiągnąć wystarczający poziom edukacji, aby móc zacząć budować swoją karierę na przyszłość. Mówiąc krótko – chcę pewnego dnia zostać wykładowcą.

Dobra, koniec wstępu! Czas podzielić się tym jak szykowałam się na studia w Anglii!

  1. Pakowanie się – czyli czego tak na prawdę nie potrzebujemy jako dodatkowe kilogramy w bagażu. Wyjeżdżając miałam ochotę skompresować swój pokój i zabrać go całego ze sobą, jednak nie jest to ani możliwe ani praktyczne. Pamiętajcie, że prawdopodobnie już na święta będziecie jechać na kilka tygodni do Polski, ze względu na to, że jest tak zwany term break i bez tracenia wykładów możecie pojechać do najbliższych. Na pierwsze miesiące w UK to co potrzebujecie to ubrania, ja osobiście wzięłam ze sobą dwa zeszyty, aby nie wydawać na nie pieniędzy już na miejscu, ulubiony koc i jedną książkę po polsku. Poundland i Wilko na koniec sierpnia i do około połowy października robią linię dla studentów i możecie w tych sklepach znaleźć tanie naczynia, poszewki, poduszki i kołdry. Pierwszego dnia z mamą wydałyśmy około 50 funtów na zaopatrzenie kuchni (dwa kubeczki, sztućce, garnek, patelnia, dwa talerze i dwie miseczki) oraz uzupełnienie mojego pokoju studenckiego w rzeczy potrzebne (kołdra, poduszka, pościel, lampka, wieszaki). Pamiętajcie, że z czasem mieszkania tych małych rzeczy teoretycznie potrzebnych się powoli nazbiera, a później jak przychodzi do przeprowadzek jest z nimi jedynie problem.
  2. Ubezpieczenie – jeszcze w 2016 bardzo popularną była Karta Europejczyka, którą dalej miałam ważną. Nie dokupowałam jakiegokolwiek ubezpieczenia w Polsce, ani nie inwestowałam w ubezpieczenie w BUPA (jest to koszt około 20 funtów miesięcznie). W pierwszym tygodniu na uczelni otrzymaliśmy formularz do rejestracji do GP (lekarz ogólny) w lokalnym szpitalu. W Anglii nie ma potrzeby wykupowania ubezpieczenia zdrowotnego jako student, ze względu na to, że jesteśmy objęci opieką zdrowotną sponsorowaną przez państwo ze względu na to, że jesteśmy studentami. Dodatkowe ubezpieczenie w razie potrzeby polecam wykupić w BUPA.
  3. Przygotowanie CV i listu motywacyjnego – zarówno do prac kreatywnych (jako studentka na Uniwersytecie artystycznym potrzebowałam CV typowo przygotowanego do prac w tym sektorze) oraz do prac dorywczych takich jak kelnerka, czy barista. Przed wyjazdem w wakacje przez kilka miesięcy pracowałam w gastronomii, wcześniej też przy wyjazdach do Azji pracowałam w różnych restauracjach. CV angielskie wygląda troszkę inaczej niż CV polskie, więc warto przygotować sobie CV pod pracę w Anglii. Jak takie CV wygląda – napiszę w kolejnym poście!
  4. Początki szukania pracy – przed wyjazdem wiedziałam już, że będę poszukiwała pracy po przyjeździe, aby być w stanie się utrzymać. Na Indeed zobaczyłam oferty pracy w mieście, do którego się przeprowadzałam, wymagania i odległość do uniwersytetu, aby wiedzieć gdzie najlepiej szukać.
  5. Wstępne poznanie się online z innymi fresherami – na Facebook znalazłam grupę fresherów z mojego uniwersytetu i tam zapytałam się kto będzie na tym samym kierunku co ja oraz kto wprowadza się do tego samego akademika. Dzięki wcześniejszemu zapoznaniu się czułam się swobodniej w dzień wprowadzki!

A wy jak się szykujecie na studia zagranicą?