Lockdown, lockdown i po lockdownie

Ponad miesiąc temu wyszliśmy wszyscy z domów, 4go Lipca wróciłam do pracy a kilka dni temu postanowiłam, że to jednak nie to i nie wracam do pracy, bo po co się męczyć w miejscu pracy, które źle wpływa na psychikę? Zaszło tutaj kilka zmian ze względu na zakończenie lockdownu, ale jak to na prawdę wygląda?

Od 24go Lipca musimy nosić maseczki do sklepów. I tak na prawdę głównie do sklepów. Jeśli chodzi o salony kosmetyczne, czy inne miejsca takie jak puby czy restauracje to maseczki są nieobowiązujące. Już od lockdownu musieliśmy wkładać maseczki w transporcie publicznym, niektórych większych sklepach, jednak ogólnie prócz pozamykanych miejsc publicznych i nakazie zostawania w domu zbyt dużo się nie zmieniło.

W miejscu, w którym pracowałam nie było obowiązkowego nic prócz szanowania przestrzeni osobistej innych klientów oraz prosiliśmy, aby klienci dezynfekowali ręce, co niechętnie czasem robili. Nieliczne puby i restauracje mają swoich pracowników w maseczkach, wszędzie jednak można znaleźć odkażacze i w większości miejsc można płacić jedynie kartą.

Czasem w wiadomościach można przeczytać, że kolejne miasto weszło w lockdown, jednak aktualnie na południu Anglii życie powoli wraca do normy. Tłumy w pubach uczą się jak pić piwo i siedzieć, sklepy wymagają maseczek, aby wejść do nich, za kilka tygodni otwierają się kluby nocne i jakoś czas w tym dziwnym stanie rzeczy wracamy do miejsc jeszcze niedawno zamkniętych.

W mieście, w którym mieszkamy aktualnie, nie czuć zbyt wielu zmian. A może już się przyzwyczaiłyśmy do nowej normy?