Jak wygląda lockdown w UK

20go Marca 2020 moje życie zostało zostawione na pauzie. Pracuję w pubie, który wraz z innymi restauracjami, barami, klubami i pubami został zamknięty, zabroniono zgromadzeń publicznych oraz spotkań w dużych grupach. Kilka dni po tym został ogłoszony wielki Brytyjski lockdown i wszyscy oszaleli. W sklepach brakowało tlenu, każdy zabrał się za nowe hobby – bieganie, jeżdżenie na rowerze, zakup trzech psów, cokolwiek co pozwoli być wymówką wyjścia z domu. Najpotrzebniejsze rzeczy nagle były wszystkim, w sklepach tłumy, w parkach karteczki zakazujące wstępu, co wielu nie powstrzymuje do dziś. Rozpoczęła się ogólnokrajowa panika. Jak to mamy gotować sami? Dlaczego tak mało autobusów jeździ? To co mym mamy robić? Wytrwali Brytyjczycy 20go marca szturmowali ostatnie otwarte puby – Spoons zamknął się ostatni. Hordy młodszych i starszych, wszystkich pełnoletnich szturmowały otwarte miejsca, aby po raz ostatni na dłuższy czas usiąść na ławce w pubie, użyć słabego chat-up line na kelnerce czy narzygać w toalecie i krokiem węża ze zwinnością kobry jakoś trafić do czyjegokolwiek łóżka.

Dziś ogłoszono przedłużenie lockdownu. Jako osoba pracująca w gastronomii – wiedziałam o tym wcześniej, dla mnie i moich współpracowników koniec lockdownu będzie jedynie wtedy kiedy będziemy w stanie wrócić za bar. Aktualnie jest to bardziej tegoroczne odległe marzenie. Uniwersytety zamknęły się kilka tygodni po szkołach. Jako studentka magisterium nie jest mi to na rękę. Mój pierwszy rok zdałam bez oddawania ostatniego projektu, ocena będzie opierała się na czterech poprzednich projektach co i tak daje mi dobrą notę końcową, jednak mimo wszystko wolałabym być w stanie oddać projekt, który miałam zaplanowany na EMA. Dzieci do szkół nie wrócą prawdopodobnie do września, wszelkie egzaminy zostały przełożone, lekcje odbywają się online. Fakt, że jest zakaz wychodzenia z domu nie jest tym co mnie przeraża, przeraża mnie fakt ile osób można aktualnie zobaczyć poza domem. Wychodzę na spacery z psem starając się omijać jakikolwiek kontakt z osobami trzecimi, niestety osoby trzecie często tego nie robią i obijanie się ramionami o siebie nie jest czymś niespotykanym.

W sklepach znów od wczoraj tłumy, kolejki na godzinę czekania w większości supermarketach, półki powoli pustoszeją, a ja czekam. Siedzę w domu z nadzieją, że mimo ilości osób która wychodzi z domów jest też duża ilość osób, która tak jak ja i moi bliscy siedzą w domu.

Tak na marginesie to duma mnie rozpiera będąc córką osoby, która pracuje w klinice i w trakcie paniki ogólnoświatowej dalej pomaga i jest dla innych oparciem. Mamo jesteś wspaniała.

Images credit: