Vegan Junk Food w Amsterdamie

Tak na początek – nie jestem veganką. Jestem pescatarianką, czyli nie jem mięsa, ale jem ryby i owoce morza. Do wejścia do Vegan Junk Food w Amsterdamie szczerze mówiąc skłonił mnie ich Instagram – kolorowe dania, niebieskie bagietki i przepięknie wyglądające miski pyszności – jak można się temu oprzeć?

Ilość przysmaków, które można skosztować w Vegan Junk Food w Amsterdamie jest przeogromna! Od hamburgerów, tęczowych frytek, do lodów i vegańskich kebabów. Każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie i szczerze – polecam. Sama atmosfera w środku restauracji była cudowna. Przemili kelnerzy, wszyscy mówiący po angielsku – ha, w Amsterdamie ogólnie wszyscy, których spotkałam na swojej drodze mówili po angielsku, więc nie miałam jakichkolwiek problemów jeśli chodzi o komunikację. Wystrój restauracji – bardzo modern i bardzo dużo sloganów. Jednym z głównych haseł było “The Future is Vegan”.

Przejdźmy do jedzenia! Ja zamówiłam vegańskie frytki tęczowe z vegańskim kebabem, które były przepyszne. Od około 10 lat nie jem mięsa, ale smak kurczaka pamiętam i… pierwszy gryz frytek z kebabem właśnie ten smak mi przypomniał. Nawet konsystencja vegańskiego mięsa była bardzo zbliżona do konsystencji kurczaka. Jako side order wzięłam nic innego jak niebieską bagietkę z różowym hummusem i tu muszę powiedzieć, że prócz kolorów to nie było to nic specjalnego. Nie wiem czego dokładnie oczekiwałam – otrzymałam dokładnie to co zamówiłam – bagietkę z hummusem, smak nie różnił się niczym innym od bagietki z hummusem z lidla, ale za to było kolorowo!

Veganom, Pescaterianom i wszystkim na innych dietach serdecznie polecam odwiedzenie Vegan Junk Food kiedy trafią do Amsterdamu. Jest to cudowne miejsce z przemiłą atmosferą i pysznym jedzeniem!