Issue27.pl, artykuły, coursework i praca w gastro

Dzień dobry robaczki,
Życie robi mnie w balona przez nadmiar wszystkiego. Dosłownie – wszystkiego. Od września próbuję łapać kilka srok za ogon i czasem mi to wychodzi, niestety kosztem spania i porządnego odżywiania się, bo ani na gotowanie ani na osiem godzin nic nie robienia nie mam czasu. Jest to okropnie frustrujące, ale sama się na taki styl życia pchałam. W tym roku akademickim chciałam połączyć mój course work z życiem społecznym, pisaniem dla portali online, oglądaniem moich ulubionych serialów oraz oczywiście musiałam do tego dorzucić moją pracę w gastro. Wiem, zaniedbałam bloga, ale pisać nie przestałam – głownie dlatego, że mój kierunek studiów wymaga ode mnie pisania 24/7… Bywa to męczące, jeśli myślę o esejach oraz prezentacjach, ale na duchu podtrzymuje mnie fakt, że głównym punktem programu są artykuły, poezja, proza. Wisienki na torcie rozpaczy i nieprzespanych nocy. Nie liczę już moich załamań nerwowych, planów rzucenia wszystkiego w cholerę i wyjechania w Bieszczady, bo trzyma mnie to, że jestem w stanie robić to co kocham. Gdyby tylko nie te deadline’y….
Odskakując w bok od moijego narzekania – wszystkich was zapraszam serdecznie do przeczytania mojego artykuły, który ukazał się na platformie magazynu online Issue27.pl. Wszystko potoczyło się bardzo szybko w tym miesiącu. Zobaczyłam ogłoszenie o wolnej posadzie “blogger/dziennikarz” na Facebooku, szybko zauważyłam słowo, które dla mnie jest kluczem do wszystkiego – “moda”. Nie zwlekając długo wysłałam maila, w którym zapytałam się czy studentka drugiego rokku Journalism and Creative Writing się nada i boom – okazuje się, że tak. Dalej się cieszę z tego faktu, bo zdaję sobię sprawę, że po kilku latach pisania głównie po angielsku niektóre moje błędy w języku polskim są… śmieszne, ale od czego jest proof reading o trzeciej w nocy? Link do mojego artykułu macie tutaj robaczki

– http://issue27.pl/2017/11/08/modelingowe-abc-dla-planujacych-podbic-swiat-mody/.

Prócz nadmiaru pracy mam też okropny kaszel i ciągłe migreny od denerwowania się najmniejszymi pierdołami. Ciężkie życie studenta, a raczej osoby, która cholernie boi się końca studiów, bo podoba jej się punkt, w którym się aktualnie znajduje w życiu. Ekscytuje mnie perspektywa tego, że już za rok będę w ręku trzymać dyplom poświadczający fakt, że jestem w 100% profesjonalną dziennikarką i pisarką, ale myśl o podjęciu stałej pracy i full-time początkach w branży daje mi gęsią skórkę… Dlatego też po ukończeniu mojego kierunku będę skłądać papiery na MA Fine Arts, lub Graphic Design – w końcu zawsze były to jedne z opcji i perspektywa podniesienia swoich kwalifikacji tylko motywuje do rozwoju pasji.